Koń. Łuk. I Marcel?

koń i łuk

Rysowane na szybko, byle jak, byle się wyżyć. A3, ołówek, temperówka.

Czy jest lepsze połączenie od łuku i konia? Nie. To mieszanina zaufania, piękna, harmonii, spokoju, skupienia, umiejętności. Mega trudne i nikt już nie powie „Ty jedynie siedzisz!”.

Jak już rysuję, to powinnam się przyłożyć… Ale co poradzić, że lubię takie mazu mazu i gotowe? Z resztą spójrzcie co „wyrzeźbiłam” na moich zajęciach praktycznych.

Marcel

Poznajcie Marcela. Marcel jest plasteliną i uśmiecha się na Wasz widok.

PS. Odpowiem od razu na wasze pytanie. Tak. Często mam brudne paznokcie. Gips, glina, plastelina, błoto… Kto powiedział, że tylko faceci zatrzymują się w rozwoju w wieku siedmiu lat?

PS.2 Powinnam się uczyć, a nie… gęby lepić.

PS.3 Ciekawe, co się stało z Marcelem… Ktoś go pewnie przerobił na mielonkę.

Popiersie. 1:1?

Witajcie. W szkole rzeźbimy popiersia. Jestem ciekawa, czy zgadniecie kogo wybrałam na modela :)
Podpowiem, że jest to aktor.

image

Jeszcze sporo pracy przede mną, by wszystko było jak należy :) Ale i tak jestem z siebie dumna!

Pozdrawiam.

Ps. Nie mam pojęcia jak ja to odleję. Już teraz nie umiem tego unieść xD

Kyna

Zwornik w trakcie tworzenia

A w szkole tak się bawimy.

image

Nauczyciel zganił za to, że nie mam projektu. No co ja prowadzę, że próbowałam rysować i wymyślać wzór trzy razy, by później wywalić projekty z coraz większym zirytowaniem…

Z początku miał być motyw roślinny. Ale że zwykle wyobraźnia mnie ponosi (nie ujmuję też wkładu w tą pracę mojemu dobremu humorowi), to wyrzeźbiłam… Dziadka. Później zmienił się on w maszkaron, a jego długa broda ewoluowała i zgeometryzowała się.

Suma sumarum mam 4+. Na chwilę obecną. Teraz czaruję by glina zmieniła się w gips :)

Pozdrawiam. Kyna.

Kyna