Niedziela 21 czerwiec 2015 rok

Czasem, gdy mamy doła, a życie wydaje nam się bez sensu… zdarza się coś, czego najmniej się spodziewamy.

Mój pies zaaportował!

Niby normalna sprawa… Ale to jest Sala. Ona się nie bawi, ba ona reaguje paniką, gdy ktoś czymś rzuci (nawet jeśli w przeciwnym kierunku). Ona jest tak uległa, że pozwoli, byś sam po to poszedł…

Dzisiaj o 15 dopadł mnie kryzys. Jutro mam egzamin zawodowy, a ja jedynie sobie wmawiam, że jestem przygotowana. Później myślę o tym, że jestem sama… Wiecie, takie uczucie, że nawet w tłumie jest się wyobcowanym.
Nie wiem, czy moje zwierzaki to wyczuły, czy co? W każdym razie siedzę na dworze z psem i kotem, i gapimy się każdy w jakiś punkt. W oddali słychać muzykę, bo przy kościele jest festyn. No i przychodzą wspomnienia. Kilka lat temu bawiłam się na tym festynie, a teraz nawet nie ma z kim pójść. Wszystkie dawne koleżanki są… dawne.
No ale odbiegam od tematu.
Po jakimś czasie bezsensownego siedzenia poszłam narwać sobie czereśni z młodego drzewka… Znalazłam małą piłkę i rzuciłam ją gdzieś w bok.
Najpierw za kulką latał kot, a Sala stała obok i patrzyła. Co chwilę rzuciłam piłkę Yoky (czyt. Joki), a ta biegała – bo w końcu jest kotem, a to szare coś się rusza! Nawet nie wiem, kiedy Sala też zaczęła biegać. Nie myślałam o tym, żeby aportowała. Zwykle wykorzystuje każdą okazję, by ją rozruszać, jednak teraz chodziło mi jedynie o zabawę. I wiadomo co się dzieje, jak się o czymś nie myśli. Wychodzi. Pies przyniósł mi piłkę, a ja zszokowana znów jej rzuciłam.

Sala aportuje.

A ja jestem przez tą chwilę najszczęśliwszym człowiekiem świata.

Głowa konia – grafika

Koń

Narysowane na kartce, przerobione komputerowo.

Co mi dało jeździectwo? Cierpliwość. Spokój. Pewność siebie. Siłę. Poznanie własnych słabości. Wiarę w lepsze jutro. Pasję, która nie wygaśnie.
I ostatnie i najważniejsze – temat do moich prac twórczych. Żartuję, to jedynie miły dodatek. :)

~Kara (tzn. Czarna)