[POS - Fragment wstępu do IV części - Alex][10]

Wpadłem do pokoju plastycznego zatrzaskując za sobą drzwi. Klaudia siedziała przy stole patrząc w białą kartkę.
- Dlaczego to zrobiłaś? – Zapytałem podchodząc do niej.
- Taka była umowa, nie? – Spojrzała na mnie błyszczącymi oczami.
- No tak…
- Więc o co chodzi?
- Po prostu… nie musiałaś tego robić.
- Zawsze dotrzymuję słowa.
Znów przeniosła wzrok na białą kartkę.
- Co chcesz narysować?
Z irytacją odsunęła od siebie papier i spojrzała na mnie.
- Nie wiem. Mam mętlik w głowie.
Odrzuciła ołówek i wstała. Była zirytowana. Nigdy nie widziałem jej takiej.
- Chodź tu. – Przyciągnąłem ją do siebie i złączyłem nasze czoła. Palcami wskazującymi zacząłem kreślić kółka na jej głowie.
- Co ty wyprawiasz? – Zaśmiała się, patrząc na mnie z bardzo bliska tymi swoimi zielonymi oczyma.
- Usuwam mętlik w głowie. Nie zauważyłaś? Ammm…ammm… – Udawałem, że medytuję.
- Jesteś dziwny. – Powiedziała, po raz kolejny obdarzając moje uszy swoim śmiechem.
- Pomaga?
- Może… – Pogładziła zgolone boki mojej głowy. – Włosy ci odrastają.
- Zapuścić?
- Mnie pytasz?
- Tak. – Pogładziłem jej policzek. Nie miałem ochoty się od niej odsuwać.
- Utrzymuj taką fryzurę jaką miałeś, przynajmniej do czasu, aż cię namaluję.
- Tak jest! – Odsunąłem się trochę, by zasalutować. – A ty zawsze masz kucyk?
Kiwnęła głową, a ja ściągnąłem jej gumkę, przełożyłem rude kosmyki do przodu.
- Ślicznie tak wyglądasz. – Mruknąłem.
- Dlatego je związuję.
- Co za strata… – Ująłem jej twarz w dłonie. – Mogę cię pocałować?
W jej oczach ujrzałem zaskoczenie, a następnie zmieszanie.
- Nie wiem…
Pocałowałem ją delikatnie raz.
Drugi.
Trzeci.
A później pozwoliła mi się pocałować naprawdę. Delikatnie wsunąłem jej język w usta, delektując się każdą chwilą. Moje ręce powędrowały po jej ciele. Jest taka piękna. Objąłem ją w pasie i przycisnąłem do siebie. Zadrżałem, gdy przesunęła paznokciami po moim karku. Niczego nie udawałem. Naprawdę mi się podobała. Tym razem to ja dałem się złapać. Dla niej pozwoliłbym się pociągnąć na samo dno…
Zadzwonił telefon. Jędza.
Spojrzałem Klaudii w oczy.
- Alex. – Wyszeptała odsuwając się o krok.
- Tak?
- Nie przychodź tu więcej.
- Klaudia, ja…
- Masz już dziewczynę. – Przerwała mi. – Nie możesz wyrwać się ze swojego świata. Zwalniam cię z obietnicy.
Patrzyłem na nią przez chwilę, po czym chwyciłem torbę i wyszedłem z Sali. Zanim jednak zamknąłem drzwi, dostrzegłem jeden z obrazów, na które wcześniej nie zwracałem uwagi. Był na nim starszy facet stojący w ciemnym pokoju. Miał groźną minę, a w ręku trzymał pas od spodni.